Nigdy nie czytałam Magii i Miecz. Zaczęłam grać w 1998 roku od Warhammera. MG owszem miał jakieś pojedyncze numery MiM-a (a może nawet kupował regularnie?), ale ja trafiłam/przejrzałam może na jeden czy dwa teksty (chyba jakieś jesienno-gawędziarski). Moja wiedza to generalnie tyle, co słyszałam w sieci, że legenda, że kamień milowy, że doświadczenie pokoleniowe.

Czas to nadrobić!

Plan jest taki, że przeczytam całość, numer po numerze, wrzucę na bloga moje wrażenia, przemyślenia i facepalmy, urozmaicę co lepszymi fragmentami, co by inni też doświadczyć na świeżo tych cudowności . Drozdalowi dziękuję za źródło, postaram się zaopatrzyć w brakujące numery. Do tego zadania zainspirował mnie z kolei Keith Senkowski, który numer po numerze przybliża czasopismo Dragon.

Okładka

Zaczynam od numeru pierwszego, MiM 1/1993 (pięć lat, zanim zaczęłam grać).

Okładkę zdobi dzieło Luisa Royo, którego styl jest znany chyba każdemu erpegowcowi (razem z Valejo). Nie wiem, co ta kobieta ma na sobie, ale wygląda mocno bez sensu. I co jej się dzieje z nogami?! Swoją drogą nie znalazłam w numerze wzmianki o autorze ilustracji okładkowej – ktoś się orientuje, jak to wyglądało (lata ’90 to czasy wolnorynkowego legalnego piractwa)?

Wstępniak przynosi nam powiew lat dziewięćdziesiątych, zdziwienie, że tworzenie czasopisma “oznacza podjęcie ryzyka, o jakim jeszcze kilka lat temu wydawcy nie śnili”. Jest też info, jakie gry były już wydane w tym czasie (i zgaduję, że w Polsce znane): Advanced Dungeons and Dragons, Warhammer, GURPS czy Runequest.

W recenzjach planszówek (gier bitewnych) zachwyt wynika raczej z tego, że nie są plagiatami zachodnich gier (a nie na przykład z tego, że rzeczywiście są dobre). Nie obędzie się tu bez rozważań na temat realizmu mechaniki walki, takich samych, jakie później pokolenia graczy toczą w odniesieniu do erpegów. Wśród recenzowanych gier wspomniano o Potyczce wydawnictwa Sfera, o której jednak napisano jedynie, że “jest grą, której cele i założenia są zupełnie inne. W mniejszym stopniu jest to gra >sama w sobie<, bardziej natomiast stanowi ona uniwersalną metodę” i tu tekst się urywa. Może ktoś, kto miał z Potyczką do czynienia, rozwinie, na czym polegała niestandardowość tej gry?

Kryształy Czasu zajmują główną część czasopisma. Aż nie wiem, co powiedzieć. Redakcja nie istnieje. Korekta leży. Mechanika czerpie z AD&D pełnymi garściami (odporności, zdolności, rasy, atrybuty, czary). I jest strasznie nudna! (Inteligencja nie jest nudna, takie podejście do Inteligencji pojawiło się wśród wypowiedzi z sali na zeszłorocznym Polconie – długo się to trzyma). Z opisu świata wynika, że dominującą rasą są orki, ale wśród postaci graczy orka niestety żadnego nie ma (za to jest niziołek-złodziej, elf-czarodziej i człowiek-rycerz). Z ciekawości – skąd są tutejsze rysunki (autorów w stopce brak)? Dzięki Beamhitowi identyfikuję Musiała jako autora grafiki, ale to tyle.

Fajne jest, że są trzy mini-przygody. Jak nie wiesz, jak prowadzić, to tu się tego nie dowiesz. Przygoda jest niby paragrafowa, ale czy MG ma to przeczytać? sparafrazować? Co robi gracz? Przygoda biednego niziołka polega na serii rzutów na wspinaczkę, czarodziej może złapać mnóstwo hitów, jeśli gracz nie skuma zagadek i nie uda mu się przemknąć między nogami olbrzyma, rycerz ratuje księżniczkę przed najwyraźniej całkowicie legalnym złożeniem w ofierze.

Karta postaci jak formularz podatkowy.

Pismo kończy artykuł o malowaniu figurek, wygląda na artykuł sponsorowany figurek “Metal-Magic”. Na moje oko wygląda na rzecz kompetentnie napisaną – i wreszcie składnia nie kuleje tak strasznie. Tekst okraszony jest reklamą Księgarni u Izy (Róg Wilczej i Emilii Plater, miasta brak, Warszawa?) oraz średnio czytelnymi (charakterystyczne dla ówczesnego druku przesunięcie kolorów) zdjęciami figurek, wspaniała diorama z zagranicy to prawdopodobnie Games Workshop (rozpoznaję Bretonię).

Liczba kobiet w numerze (bez okładki): 3. Księżniczka, którą trzeba dwukrotnie uratować, autorka artykułu o malowaniu figurek i Księgarnia u Izy.

Będę ciekawa, jeśli ktoś zechce podzielić się wspomnieniami z tych czasów.

PS. Jaka jest odpowiedź na trywialną zagadkę o zielonych goblinach i zielonym lesie? To jakiś ówczesny mem?